Przez niewielki, ciemny pokój wpadały promienie słoneczne, a na niewielkim, szarym,
metalowym łóżku leżała drobnej postury
dziewczyna. Jej blond falowane włosy opadały na niewielkiej wielkości biust opięty bluzką. W ręku trzymała coś w stylu medaliku, na którym wyryto nieznane
znaki.
***
Zbliżała się godzina
siedemnasta. Kapitan nowo powstałej drużyny pojawił się pierwszy, a za nim Kotori.
- Dzień dobry, Sensei!
- Witaj, Kotori-
odpowiedziała z uśmiechem. - Czemu już jesteś? Jest jeszcze czas.
- Nie chciałem się
spóźnić na misję, a poza tym - Sensei, jeśli ty jesteś, to ja też.
Rozmowa została
przerwana przez dwóch nadchodzących wysoko rangą ninja. Jeden z nich zwrócił
się do kapitana.
- Współczuję ci, Ketsueki.
- Nie ma
czego - odpowiedziała zimno, choć bez nienawiści.
- Dostałaś pod swoją
opiekę Futatsu. Ta dziewczyna sprowadza same kłopoty. - Teraz do rozmowy wtrącił
się również drugi. - Przez nią o mało co nie zginął nasz towarzysz.
- To już zauważyłam, jednak nie potrzebuję współczucia. Wiem co utrzymuję na swoich barkach. Nie
uważam jej za kłopot, a za osobę, która przeszła w życiu, coś, co budzi u niej odrazę do ludzi. Czy jeszcze jakieś komentarze?
- Człowiek rodzi się
albo dobry albo zły. Ona jest w tej drugiej kategorii. Jesteś naprawdę
obiecującym ninja, Ketsueki, ale brak ci doświadczenia. Żyjesz jeszcze
marzeniami z dzieciństwa o idealnym świecie.
- Marzeniami z
dzieciństwa, un?- uśmiechnęła się pod nosem kpiąco, patrząc w dal. - Zakończmy
ten temat.
- Uważajcie na siebie.
Po tym niewielkim
incydencie, drużyna Ketsueki czekała jeszcze trochę, ponieważ dziewczyna się
spóźniała. Było już około dwadzieścia minut po siedemnastej, gdy na horyzoncie
pojawiła się ona. Ubrana w delikatną różową sukienkę przed kolana z długimi
rękawami, a na szyi miała opaska wioski. Ze stoickim spokojem podeszła do
reszty drużyny, nie odzywając się ani słowem.
- Witam was na
pierwszej misji naszej drużyny. Przejdę do konkretów - Ketsueki splotła za sobą
ręce, spoglądając na Futatsu oraz Kotoriego. - Jako, że jesteśmy nową powstałą
drużyna, musimy na początku się poznać. Czy ktoś chce rozpocząć?
- Proszę nie krępuj
się, Kotori. - Blondynka podeszła do drzewa, siadając po turecku i oparła się o
nie.
"Niby co to da? Takie przedstawienie się. Po co takie informacje? Kto co lubi. Nawet nie chce mi się słuchać tych bzdur."
"Niby co to da? Takie przedstawienie się. Po co takie informacje? Kto co lubi. Nawet nie chce mi się słuchać tych bzdur."
- Dobrze, więc
rozpocznę - uśmiechnął się lekko niebiesko, drapiąc się za uchem. - Jestem ninja medycznym,
zajmuję się więc leczeniem. W walce posługuję się głównie technikami średniego
zasięgu, służącymi do obrony. Posiadam dwie natury chakry. Czy coś jeszcze?
Ketsueki zaśmiała
się.
- A może przedstawisz coś o sobie? - zapytała z uśmiechem, spoglądając na Kotoriego.
- A może przedstawisz coś o sobie? - zapytała z uśmiechem, spoglądając na Kotoriego.
- Ach, no tak,
zapomniałem. Przepraszam, Sensei, Futatsu! - ukłonił się lekko. Dla siedzącej
dziewczynie przy drzewie wyglądało to idiotycznie. - Moją pasją jest pomaganie
innym, dlatego zostałem medycznym ninja. Głównie tym się kieruję.
- Rozumiem. A Ty,
Futatsu? Jeżeli nie lubisz o sobie mówić, to w porządku, jedynie powiedz,
jakimi stylami walki się posługujesz, abyśmy mogli się zgrać - uśmiechnęła się
lekko do dziewczyny, żeby dodać jakoś jej otuchy.
- Powinny ci
wystarczyć dane z mojej karty - założyła ręce na piersi. - Nie udawaj miłej. Przecież obydwie
wiemy, że żadna z nas siebie nie chce. - Mówiąc to, nawet nie spojrzała w oczy
innym.
- Mylisz się,
Futatsu. Polubiłam cię. Szkoda, że nie jest to z wzajemnością, lecz nie jestem
miła z przymusu. Robię to, ponieważ chcę. - spojrzała na dziewczynę z pełną
odwagą
- Niby za co mogłaś
polubić? Nie żartuj sobie - spojrzała na czarnowłosą lekko skołowana.
- Zaciekawiłaś mnie.
Wierzę, że nie jesteś taką, jaką siebie przedstawiasz.
- Ja też w to
wierzę! - wtrącił się z uśmiechem Kotori.
Futatsu powoli podniosła
się, mając przy tym opuszczoną głowę. Słowa wypowiedziane przed chwilą, dały
trochę odczuć Futatsu, która zawsze starała się być wyprana z emocji, nie
licząc nienawiści.
- Nie gadajcie takich
głupot nigdy więcej! Jedna misja i koniec. Nastąpi rozwiązanie, jak zawsze. Nic
mnie nie obchodzicie, co lubicie, jakie są wasze cele. Ja nie mam żadnego celu
i to mi wystarczy. Chcę być sama.
- "Jak
zawsze" - zacytowała ją. - Czyli czujesz pewną urazę co do drużyn, dlatego
też wolisz samotność - powiedziała czarnowłosa ze współczuciem.
- Dobrze, szanuję
twoje zdanie. Można również żyć bez celu - dodał Kotori, a Utsukushi
zacisnęła dłoń.
- Co wy możecie
wiedzieć? Jestem tym, co teraz widzicie i nigdy nie byłam taką, jaką sądzicie.
Czarnowłosa
doskonale wiedziała, że dziewczyna kłamie, chcąc ukryć swoje uczucia, jednakże
pozostawiła to bez komentarza, podobnie jak Kotori.
- Masz rację. Nie
mogę wiedzieć, gdyż cię nie znam. To były jedynie
moje podejrzenia, Futatsu.
Chūnin i Jōnin
ruszyli w stronę bramy, a blondynka spojrzała się na nich.
- Używam stylu wiatru - powiedziała spokojniej,
stawiając pierwszy krok ku przodowi.
- Dziękuję. A zasięg
technik?
- Nie wiem. Mówiąc "używam" miałam na myśli to, że posiadam ten styl, ale go w sobie nie obudziłam.
- Tego się dowiemy w
trakcie treningów, pomogę ci go obudzić, jak i pomóc przy technikach.
- Nie rozumiesz? Nie
chcę pomocy.
- Nawet jeżeli jej
nie chcesz, i tak muszę to sprawdzić. Taki jest mój obowiązek.
- Pff. I tak nic tym nie zdziałasz.
- To, co zdziałam,
zostaw już mi, Futatsu.
Wszyscy przekroczyli
już główną bramę Konohy, a blondynka wskoczyła na pierwsze pobliskie drzewo.
- Spotkamy się w
Sunagakure. Nie mam zamiaru z wami podróżować, znam drogę. - Nie chciała
towarzystwa tej dwójki. Odpychali ją jeszcze bardziej od innych. Jednak Ketsueki
nie miała zamiaru odpuścić, była wytrwała. Ruszyła w pogoń za dziewczyną, która
jak tylko ją zobaczyła rzuciła kunaiem.
- Odczep się!
Ketsueki odbiła jej
kunai swoim, a drugą ręką wyrzuciła kolejne dwa, które wyglądały na źle wycelowane.
- Już mówiłam, że nie
potrzebuje pomocy! Myślałam, że stać cię na więcej - wykrzyczała kpiąco, nie zatrzymując się.
- To, że jej nie
potrzebujesz, to nie znaczy, że innym ułatwia to sprawę. - Czarnowłosa pojawiła
się nagle za Futatsu w zamian za jednego kunaia. Ręce złapała z tyłu, a drugą
ręką trzymała przy ciele jednego z kunai. Jej klon, który wcześniej z nią rozmawiał, zniknął. A drugi wyrzucony kunai wylądował kilka milimetrów przed jej twarzą.
-Puszczaj! - zaczęła
się nerwowo wyrywać.
- Obawiam się, że
jednak zaczniesz z nami podróżować - skomentowała sytuację z lekkim żalem, nie
ustępując dalej dziewczynie.
- Tak? A niby jak?
Masz zamiar mnie ciągnąć?
- Nawet jeśli tym
kosztem. Mogę również obezwładnić twoje ciało, choć nie polecam tej opcji. To
jak, idziesz z nami?
Doskonale zdawała sobie sprawę, że Ketsueki ma sharingana.
- Puść...
- Puść...
Uścisk został
zwolniony, a blondynka rozmasowała sobie nadgarstki.
- Trzeba było mnie
zostawić.
- Tego nie
przewiduję.
Po drodze cel misji został objaśniony przez kapitan. Polegała na dostarczeniu zwoju do Wioski Piasku,
na który polowało sporo osób.
Nastała noc,
wszystko wokół zostało uśpione. Drużyna rozpaliła ognisko, przy którym mogli
spędzić tę niebezpieczną porę. Futatsu widząc to wszystko, postanowiła się zmyć
z pola widzenia tej dwójki. Widząc to, Uchiha postanowiła pełnić wartę, na
której upilnuje członków, a zwłaszcza dziewczynę, której teraz nie było.
Stworzyła klona, który śledził każdy ruch dziewczyny. Blondwłosa wędrowała
między drzewami, aż znalazłszy dogodne miejsce, skoczyła na gałąź, rozkładając
się na niej.
- Wreszcie spokój -
wyciągnęła rękę do gwiazd, lekko się uśmiechając. - Uwielbiam gwiazdy, zawsze
świecą tak jasno. Są takie beztroskie i idealne. Szkoda, że niektóre tak szybko
gasną. - Spojrzała na swoją dłoń i na gwiazdy, po czym zamknęła oczy.
- Dziewczynko, popełniłaś błąd opuszczając resztę.
Futatsu poderwała się do góry. Okazało się, że leci w nią mnóstwo shurikenów. Została zakryta przez klona Ketsueki, który po chwili zniknął.
- Założę się, że nie masz tego, czego szukam.
Futatsu poderwała się do góry. Okazało się, że leci w nią mnóstwo shurikenów. Została zakryta przez klona Ketsueki, który po chwili zniknął.
- Założę się, że nie masz tego, czego szukam.
- Wyjdź, a nie się
ukrywasz!
"I co tu do cholery robił klon tej dziewczyny?!" - wykrzyczała w myślach.
"I co tu do cholery robił klon tej dziewczyny?!" - wykrzyczała w myślach.
Na dole pojawiła się
ciemna postać, a dziewczyna zeskoczyła z drzewa.
- Zapłacisz za to.
Z paska przepasanego przez biodra wyciągnęła katanę i ruszyła na przeciwnika, ale nie spodziewała się, że ten złapie ją w pułapkę, jaką okazały się metalowe nici. To był jego styl walki.
Z paska przepasanego przez biodra wyciągnęła katanę i ruszyła na przeciwnika, ale nie spodziewała się, że ten złapie ją w pułapkę, jaką okazały się metalowe nici. To był jego styl walki.
- Wiązanie. - Wokół
ciała Futatsu oplotły się linowe druty, które zaczęły wbijać się w każdy
zakątek ciała dziewczyny, kalecząc ją tak, że krew spływała jej po rękach i
nogach. Jednak ostateczny cios miał być spowodowany poprzez zaciśniecie się na
szyi drutów. Te inne miały spowodować tylko ogromny ból, który przeszywał jej
całe ciało.
- Żegnaj, dziewczynko.