poniedziałek, 19 września 2016

Rozdział pierwszy

Wschód słońca w Konohagakure był naprawdę piękny. Promienie słońca próbowały się przebić przez skałę, na której zostały wyryte podobizny sześciu Hokage, a obecnym jest Kakashi Hatake. Z początku nie chciał stawać na te stanowisko, mówiąc, że się nie nadaje, lecz do tej pory jego rządy są prawe i mądre. Dzień powoli zaczynał z wolna rozkwitać, jak nowo kwitnący biały kwiat nadziei. Ludzie zaczęli się krzątać w swoich codziennych obowiązkach, otwierać sklepy. Straż przy bramie zmieniła się na dzienną, by dać odpocząć tym, którzy pilnowali bezpieczeństwa nocą.
Opustoszałą jeszcze uliczką szła blondynka o kręconych włosach do pasa, cerze jasnej i delikatnej. Ubrana w luźną sukienkę, a na szyi widniał ochraniacz ze znakiem Wioski Liścia. Tak, była jedną z kunoichi. Wczoraj dostała misję, jednak z powodu niskiej rangi musiała poczekać, aż zostanie przydzielona jej drużyna z jouninem na czele. Strasznie nie lubiła tego, nie lubiła być pod czyimiś rozkazami.  Jednak przecież im więcej osób na misji, tym więcej ofiar do poświęcenia. Wskoczyła na jeden z dachów, siadając na nim i podziwiając zjawisko wschodu słońca, wraz z podobiznami Hokage. "Każdy z nich był szanowanym władcą wioski. Zdobyli uznanie dzięki swoim umiejętnościom, a nie dlatego, że byli dobrzy dla ludzi, tylko starali się podporządkować sobie ludność, za pomocą siły, którą posiadali" Tak myślała o Hokage, Futatsu, dziewczyna pochodząca z nieszanowanej, biednej rodziny, której ze względu na przeszłość nikt nie chciał pomóc. Zerknęła na ulicę, na której powoli zaczęli gromadzić się ludzie. Zeskoczyła na dół, a spojrzenia ludności zostały skierowane na nią. Nikt jej nie lubił, nie tylko ze względu na przeszłość ale i zachowanie dziewczyny. Skręciła jedną z uliczek, na której bawiły się dzieci, jedno z nich uderzyło blondynkę, spoglądając na nią.
- Przepraszam panią- odpowiedziało. Futatsu to zignorowała chwyciła chłopczyka za bluzkę, podnosząc je do góry.
- Nie lubię takich beztroskich dzieciaków jak ty, są tacy nieznośni - jej oczy patrzyły na przerażone dziecko, które się szamotało. 
W tym momencie za rogu wyszła czarnowłosa dziewczyna, ubrana w płaszcz na którym widniał znak Uchiha. Zatrzymała się widząc scenkę.
- Na co się tak gapisz?- spojrzała w stronę osoby stającej niedaleko niej, dalej trzymając dziecko- Zjeżdżaj stąd
- Zostaw tego chłopca. Nic ci nie zrobił - odezwała się czarnowłosa dziewczyna bezuczuciowym tonem głosu.
- Nie wtrącaj się, zajmij się sobą - spojrzała na chłopca.
Futatsu nawet nie zauważyła, jak osoba przed chwila stojąca przed nią pojawiła się za nią. "Szybka jest" pomyślała. Zdążyła wyrwać chłopca z jej uścisku.
- Leć baw się dalej - odezwała się przyjaźnie, kucając przy dziecku.
- Kolejna osoba zgrywająca bohatera - parsknęła, widząc zaistniałe zdarzenie.
-Taką już mam naturę - popatrzyła na wesoło odbiegające dziecko. Blondynka stanęła bokiem do dziewczyny, spoglądając jej w oczy.
- Nikt nie robi czegoś bezinteresownie, głupia jesteś.
- Mylisz się.
- Nie potrzebuję dobrych słów od kogoś, kto jest urodzony w klanie Uchiha, będąc od małego w nim docenianym.
Futatsu ruszyła w swoją stronę, nawet ani razu nie spoglądając na postać będącą za nią. Dziewczyna o kruczoczarnych włosach nazywała się Ketsueki, była córką Light'a Uchihy.
Blondynka popatrzyła na odchodzącą dziewczynę. Zatrzymała się na chwilę, aby upomnieć Futatsu.
- Na szacunek w klanie Uchiha trzeba zasłużyć - mówiąc to, poszła w swoim kierunku.
Futatsu za godzinę miała stawić się u Hokage w celu przydzielenia jej osób do misji. Postanowiła spokojnie pospacerować do tego czasu.
"Za kogo ona się uważa, ta dziewczyna? Myśli, że jest z potężnego klanu to jej wszystko wolno"
A jej myśli błądziły wokół napotkanej na swojej drodze osoby.


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz