Wschód
słońca w Konohagakure był naprawdę piękny. Promienie słońca próbowały się
przebić przez skałę, na której zostały wyryte podobizny sześciu Hokage, a
obecnym jest Kakashi Hatake. Z początku nie chciał stawać na te stanowisko,
mówiąc, że się nie nadaje, lecz do tej pory jego rządy są prawe i mądre. Dzień
powoli zaczynał z wolna rozkwitać, jak nowo kwitnący biały kwiat nadziei. Ludzie zaczęli się krzątać w swoich
codziennych obowiązkach, otwierać sklepy. Straż przy bramie zmieniła się na
dzienną, by dać odpocząć tym, którzy pilnowali bezpieczeństwa nocą.
Opustoszałą
jeszcze uliczką szła blondynka o kręconych włosach do pasa, cerze jasnej i
delikatnej. Ubrana w luźną sukienkę, a
na szyi widniał ochraniacz ze znakiem Wioski Liścia. Tak, była jedną z kunoichi. Wczoraj dostała misję, jednak z powodu niskiej rangi musiała poczekać,
aż zostanie przydzielona jej drużyna z jouninem na czele. Strasznie nie lubiła
tego, nie lubiła być pod czyimiś rozkazami.
Jednak przecież im więcej osób na misji, tym więcej ofiar do poświęcenia.
Wskoczyła na jeden z dachów, siadając na nim i podziwiając zjawisko wschodu słońca, wraz z
podobiznami Hokage. "Każdy z nich był szanowanym władcą wioski. Zdobyli
uznanie dzięki swoim umiejętnościom, a nie dlatego, że byli dobrzy dla ludzi,
tylko starali się podporządkować sobie ludność, za pomocą siły, którą
posiadali" Tak myślała o Hokage, Futatsu, dziewczyna pochodząca z nieszanowanej, biednej rodziny, której ze względu na przeszłość nikt nie chciał
pomóc. Zerknęła na ulicę, na której powoli zaczęli gromadzić się ludzie. Zeskoczyła na dół, a spojrzenia ludności zostały skierowane na nią. Nikt jej
nie lubił, nie tylko ze względu na przeszłość ale i zachowanie dziewczyny.
Skręciła jedną z uliczek, na której bawiły się dzieci, jedno z nich uderzyło
blondynkę, spoglądając na nią.
- Przepraszam
panią- odpowiedziało. Futatsu to zignorowała chwyciła chłopczyka za bluzkę,
podnosząc je do góry.
- Nie
lubię takich beztroskich dzieciaków jak ty, są tacy nieznośni - jej oczy
patrzyły na przerażone dziecko, które się szamotało.
W
tym momencie za rogu wyszła czarnowłosa dziewczyna, ubrana w płaszcz na którym
widniał znak Uchiha. Zatrzymała się widząc scenkę.
- Na
co się tak gapisz?- spojrzała w stronę osoby stającej niedaleko niej, dalej
trzymając dziecko- Zjeżdżaj stąd
- Zostaw
tego chłopca. Nic ci nie zrobił - odezwała się czarnowłosa dziewczyna
bezuczuciowym tonem głosu.
- Nie
wtrącaj się, zajmij się sobą - spojrzała na chłopca.
Futatsu
nawet nie zauważyła, jak osoba przed chwila stojąca przed nią pojawiła się za
nią. "Szybka jest" pomyślała. Zdążyła wyrwać chłopca z jej uścisku.
-
Leć baw się dalej - odezwała się przyjaźnie, kucając przy dziecku.
- Kolejna
osoba zgrywająca bohatera - parsknęła, widząc zaistniałe zdarzenie.
-Taką
już mam naturę - popatrzyła na wesoło odbiegające dziecko. Blondynka stanęła
bokiem do dziewczyny, spoglądając jej w oczy.
- Nikt
nie robi czegoś bezinteresownie, głupia jesteś.
- Mylisz
się.
- Nie
potrzebuję dobrych słów od kogoś, kto jest urodzony w klanie Uchiha, będąc od
małego w nim docenianym.
Futatsu ruszyła w swoją stronę, nawet ani razu nie spoglądając na postać będącą za
nią. Dziewczyna o kruczoczarnych włosach nazywała się Ketsueki, była córką Light'a Uchihy.
Blondynka popatrzyła
na odchodzącą dziewczynę. Zatrzymała się na chwilę, aby upomnieć Futatsu.
-
Na szacunek w klanie Uchiha trzeba zasłużyć - mówiąc to, poszła w swoim
kierunku.
Futatsu
za godzinę miała stawić się u Hokage w celu przydzielenia jej osób do
misji. Postanowiła spokojnie
pospacerować do tego czasu.
"Za kogo ona się uważa, ta dziewczyna? Myśli, że jest z potężnego klanu to jej wszystko wolno"
A jej myśli błądziły wokół napotkanej na swojej drodze osoby.
"Za kogo ona się uważa, ta dziewczyna? Myśli, że jest z potężnego klanu to jej wszystko wolno"
A jej myśli błądziły wokół napotkanej na swojej drodze osoby.
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz